Citroen-DS5-restylee-2015-tvojauto.ru_

TOP 10 Najgorzej wyglądające auta z salonu

Jakiś czas temu przedstawiłem Wam TOP 10 najładniejszych aut, które można obecnie kupić w salonach w całym kraju. Najwyższa pora na antytezę, kontrast i odwrotność. A także przeciwwagę, zaprzeczenie i po prostu przeciwieństwo. Jak widzicie słownik synonimów mam opanowany w stopniu co najmniej dobrym…Oznacza to oczywiście TOP 10 najgorzej wyglądających aut z salonu. Takich, które (jeśli pechowo jesteś ich posiadaczem) gdy schodzisz rano do garażu i patrzysz na nie powodują głęboką depresję, raka z przerzutami i konieczność wykonania natychmiastowej oczu kąpieli. Najlepiej w jakimś kwasie żeby już więcej nie musieć na nie patrzeć.

Ja się dla Was poświęciłem i przejrzałem oferty producentów sprzedających auta w Polsce wybierając 10 najgorszych. Uprzedzam, że w tekście będą zdjęcia więc polecam zaopatrzyć się w jakieś przydymione szkiełko czy ciemne okulary żeby wam oczu nie wypaliło…

Siedem z dziesięciu aut w zestawieniu to SUVy. Nie jest to dziwne dla tych, którzy znają moje motoryzacyjne upodobania. Prawda jest jednak taka, że bycie suvem nie jest tu głównym problemem. Jak udowodniłem w poprzednim zestawieniu istnieją ładne SUVy (vide Range Rover). Wszystkie te auta cierpią natomiast na raka nowoczesnej motoryzacji, który objawia się niekontrolowanym dodawaniem gdzie popadnie wcięć, wygięć, przetłoczeń i wybrzuszeń tak by uzyskać kształt jak najbardziej agresywnego mydła. No, może z wyjątkiem Suzuki będącego doskonałym przykładem czegoś co nazywam „orientalizacją designu” (brzmi profesjonalnie, nie?).

Zresztą zobaczcie sami. Zapraszam.

10. Suzuki SX4 S-CrosssuzukiByła sobie przedliftowa wersja SX4. Zwykły niewielki crossover jakich cała masa na rynku. Ani ładny ani brzydki. Ot, taki w sam raz. A potem ktoś w Suzuki wymyślił, że trzeba zrobić lifting. Japończycy są generalnie rzecz biorąc dosyć dziwni i inni niż reszta świata. Mają na przykład cesarza zamiast prezydenta i jedzą surową rybę owiniętą w wodorosty. Ich inność objawia się także tym, że za wyznacznik luksusu samochodu uważają ilość sztucznego drewna i wielkość chromowanego, wielożeberkowego grilla. Podczas  liftingu S-Crossa ktoś w kierownictwie firmy widocznie stwierdził, że jest on niewystarczająco prestiżowy. I, żeby naprawić ten karygodny błąd, uszczęśliwiono polifta tym pięknym inaczej, dziesięcio-żebrowym, chromowanym grillem. Który w połączeniu z nowymi lampami wygląda jakby SX4 nałykał się MDMA i dostał szczękościsku.

9. Volvo S60 CrossCountry volvo

Normalne S60 jest samochodem bardzo ładnym. I przyznaje to bez bicia. Z wersją Cross Country problem jest taki, że z ładnego, proporcjonalnego sedana na siłę zrobiono SUVa. Oczywiście jedyne do czego się ograniczono to dołożenie ogromnych kół, podniesienie zawieszenia (na tyle żeby wyglądało idiotycznie, ale nie na tyle aby nadawało się do czegokolwiek w terenie) i tandetne, plastikowe osłony na nadkola. Trzeba głośno i wyraźnie powiedzieć, że poszukiwanie niezagospodarowanych niszy rynkowych przez producentów staje się powoli absurdalne. Narty zrobione z sera nie są niszowe. Są głupie. Podobnie jak terenowy sedan. A nawet jeśli znajdzie się choć jedna osoba, która będzie na tyle niewidoma, że zechce tego typu samochód to zawsze może kupić sobie Moskwicza 410…
8. DS 5

ds5

W DS 5 widzę echa niespełnionej potrzeby stworzenia czegoś na miarę Renault Avantime i Vel Satis. Przełomowych, awangardowych samochodów, które wyprzedzały swoją epokę zarówno wyglądem jak i rozwiązaniami technicznymi (jak się później okazało wyprzedzały również umiejętności mechaników, ale to już inna historia). Niestety konstruktorzy Citroena nie sprostali zadaniu tworząc wielkiego, lekko otyłego hatchbacko-vana wyglądem przypominającego tucznika w skupie żywca. Tył nie pasuje do przodu, widoczność z kabiny jest baaardzo słaba. A obrazu nędzy i rozpaczy dopełnia chromowana listwa ciągnąca się od słupka A w kierunku atrapy chłodnicy, która pasuje do całości jak pięść do nosa. Smutno patrzy się na to co z oryginalnego, legendarnego DSa zrobili obecni włodarze Citroena.

7. Jeep Cherokee  jeep Niech ktoś mi wytłumaczy jak to się stało, że Grand Cherokee wygląda zajedwabiście, a młodszy brat ma wygląd zmutowanej modliszki? Serio, Grand Cherokee jest jednym z dwóch SUVów (oprócz Range Rovera), którego mógłbym mieć. Natomiast na temat mniejszego modelu to, cytując klasyka, „szkoda szczempić ryja”…

6.BMW serii 5 GT

bmw5gt

Nie ma siły na świecie, która przekona mnie do tego, że wersja Gran Turismo jest lepsza niż zwykła seria 5.  Albo, że jest lepsza od czegokolwiek. Z wyjątkiem przewlekłego syfilisu, kiły i rzeżączki. Ja rozumiem, że BMW chciało mieć odpowiedź na bardzo dobrze przyjęte przez klientów Audi A5 i A7. Niestety nie zwrócili uwagi na fakt, że mają one lekką, niską i spójną linię nadwozia. Zamiast tego projektanci serii 5 GT poszli szlakiem przetartym już kiedyś przez Hondę Accord Crosstour (o której pisałem tutaj). 5GT ma dokładnie ten sam problem to znaczy wygląd dzwonnika z Notre Dame. Nie jesteście przekonani do prestiżowej limuzyny z garbem? Bawarczycy nie widzą problemu…

5.Infiniti QX30  2017 Infiniti QX30 Blogo testując QX30 określił go jako bizantyjski i zwracał uwagę na jego rubensowskie kształty. Zgodzę się w pełni chociaż ja dorzucił bym jeszcze określenie eklektyczny. Na karoserii i we wnętrzu małego Infiniti dzieje się tyle, że można dostać oczopląsu. Zagięcie goni przetłoczenie, wzrok przykuwają fikuśne lampy, dyfuzory, po oczach wali monstrualny grill. Jak na tak małą powierzchnie naładowano zdecydowanie zbyt wiele fajerwerków. Wszystko to razem sprawia wrażenie bezładnej mieszaniny nad, którą ktoś po prostu nie zapanował. Kolejny bardzo dobitny przykład na orientalizację designu. Zresztą wszystkie nowe Infiniti (z wyjątkiem coupe Q60) wyglądają jak chińskie samochody Emgrand, które ktoś sprowadził do Polski.

Kolejnym argumentem przeciw posiadaniu jednego z QX30 jest fakt, że pod tym fikuśnym nadwoziem czai się po prostu Mercedes klasy A. Który jest znacznie ładniejszy i można mieć go taniej. Więc nie widzę powodu żeby kupować Infiniti.

4.Kia Sportage

kiasportage

Kiedy w którymś Motorze zobaczyłem wizualizację nowego Sportaża sądziłem, że to jakiś niezbyt śmieszny żart. Że żabie światła znikną w procesie dopracowywania ostatecznego modelu. Niestety nie zniknęły. Poprzednia generacja SUVa Kii nie była zupełnie w moim typie ale design był spójny i nie gwałcił moich oczu. Tu jest wręcz przeciwnie.

A może obecny Sportage rzeczywiście jest żartem, który przez przypadek trafił do salonów? Hmm? Ja Wam nie daję odpowiedzi, ja Wam zadaje pytania…

3.Bentley Babayaga   bentayga

Jest wielki, wulgarny, prostacki, nowobogacki i wygląda jak stodoła. Jest kompletnym i całkowitym przeciwieństwem tego czym powinien być Bentley. Elegancki, wyrafinowany, wysmakowany. Tych określeń z pewnością nie można napisać w jednym zdaniu ze słowem Babayaga. I tak, będę go tak nazywał bo Bentley sam się podłożył i aż głupio nie korzystać z okazji kiedy tak świetnie opisuje to ich nowy produkt.

Podsumujmy więc. Za ponad 800 tys. zł. dostaniecie przerośnięte Audi Q7 o aparycji krótko obciętego, lekko otyłego Rosjanina w kąpielówkach speedo, klapkach i z wielkim złotym łańcuchem na szyi. Można śmiało powiedzieć, że jest to okazja jakich mało. Na co jeszcze czekacie? Do salonów!

2.BMW X6/Mercedes-Benz GLE Coupe

bmwx6

Moja głęboka i szczera nienawiść do „sportowych suvów coupe” jest szeroko znana. Mają kształt mydelniczki, aerodynamikę budki telefonicznej i prowadzenie na poziomie ciężkiego czołgu T-35. Na torze nie ma z nich żadnego pożytku. Podobnie jak w codziennej eksploatacji. Problem nie był bardzo poważny dopóki takie kwiatki produkowało tylko BMW. Niestety. Do akcji włączył się ostatnio Mercedes. Nie liczyłem oczywiście na specjalną inwencję twórczą, ale to co wyszło spod ręki projektantów ze Stuttgartu okazało się niemal idealną kopią X6. Darujcie. Ja rozumiem oczekiwania klientów, badania marketingowe, targeting, nisze i tak dalej. Ale to już naprawdę jest żałosne.

1.Nissan Juke  nissanjuke

Zaskoczeni? Nie? Dziwne.

Tak. O Joke’u pisałem już kilkakrotnie. Zawsze w samych superlatywach oczywiście. Nie będę się więc powtarzał i, wzorując się na Waldemarze Łysiaku, po prostu odeślę Was do wcześniejszych tekstów. Nadal podtrzymuje swoją tezę, że Juke wygląda jak chińska zabawka na pilota i kupa z włosem. Niestety zdania nie zmieniłem i nie zmienię.

Tak więc mamy za sobą kolejny TOP TEN. I tym samym, po dwumiesięcznej przerwie, ponownie spróbuję wrócić do publikowania. Jak to wyjdzie to zobaczymy. Obawiam się, że jak zwykle. Ale nie należy się poddawać.

8 thoughts on “TOP 10 Najgorzej wyglądające auta z salonu

  1. Oślepłem. Już mi nawet operacja oczu nie pomoże :-P. Myślę że do zestawienia najgorzej wyglądających można zaliczyć prawie KAŻDY nowy samochód. Już nie mają co wymyślać ci styliści i jak zwykle na siłę ze wszystkiego chcą zrobić SUVa, sportowego i kupe jednocześnie. Prawdziwe samochody już wyginęły jak dinozaury :-(. Nadal będę twierdził że jedyne nowe samochody które „normalnie” wyglądają to są Dacie.

  2. Ciężko zrobić taką listę, bo obecnie 90% samochodów wygląda jak agresywne gówno. Juke akurat będę bronił – to taki współczesny Citroen Ami 8, tylko ludzie tego jeszcze nie wiedzą;)

  3. Sportage – mnie te przody kojarza się z wyglądem jakichś jamochłonów. Tak troche upiornie. Ale zaraz mnie ktos zakrzyczy, że się nie znam, ze hejtuję, bo nie mam suva i zazdroszcze itp. Na chorobę jamochłona zachorował też ostatnio (niestety ) Ford.

  4. DS nawet znośny. Reszta nie; zwłaszcza pierwsza piątka. Najgorszy nie jest wygląd, ale to, że te samochody w większości i tak odniosą sukces. Pocieszam się, ze minie jakieś 10 lat zanim te auta trafia w większej ilości do polski. albo i nie. Biorąc pod uwagę przeładowanie nowoczesną technologia to te auta w wieku 10+ będą totalnymi złomami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *