mini5

Rembertowski Nawigacyjny od kuchni

Ptaszki ćwierkają, słoneczko świeci. Normalnie wiosna. Natomiast wiosna oznacza, że można wreszcie wyciągnąć grata z garażu. A co dzieje się kiedy wszyscy wyciągną już swoje zabytki z garażu? Ustawiają się na rajdowanie. I zaczyna się sezon.

Jednym z pierwszych tego typu eventów w tym, dwutysięcznym szesnastym, sezonie był Rembertowski Rajd Nawigacyjny, którego pierwsza edycja odbyła się w zeszły weekend. Jak na debiut okazał się bardzo porządnie i fajnie zorganizowaną imprezą. I nie jest to wyłącznie moja opinia bo piszą to wszyscy od Złomnika przez Stado Baranów aż po Basistę za Kierownicą. A warto nadmienić, że mają oni info z pierwszej ręki ponieważ byli wśród uczestników. Ja nie startowałem ale wziąłem udział w nieco innym charakterze. Konkretnie zostałem częścią punktu kontrolnego organizowanego przez Michała i Mateusza, adminów Czarnej Warszawy. Wbrew pozorom nie jest to strona poświęcona wytworowi fabryki FSO w kolorze czarnym ani afrykańskiej społeczności w stolicy. Chłopaki zajmują się tematyką czarnych blach z dawnego województwa Warszawskiego. I trzeba przyznać, że znają się na tym jak mało kto. Trudno się zatem dziwić, że punkt kontrolny przez nich zorganizowany kręcił się wobec starych rejestracji. Ale o tym potem.

Ta relacja będzie zatem nieco inna niż poprzednie ponieważ nie przeczytacie o całym rajdzie a jedynie o organizacji i obsłudze jednego punktu. Ale wydaje mi się, że taka insajderska perspektywa również jest ciekawa. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak wyglądała reszta rajdu to zapraszam do kolegi Basisty.

Start znajdował się przy PKP Wesoła. Jako, że jestem „lewostronnym” warszawiakiem to na miejsce jechałem z nawigacją. Problemem okazało się to, że była ona nieaktualizowana od jakiegoś 2005 roku. No, ale jakoś na miejsce trafiłem.

DSCN5125Maluch Michała i Niewiadówka dumnie reprezentowały Otwockie KlasykiDSCN5127Wędliny na starcie

DSCN5129Organizatorzy prowadzą odprawę DSCN5143Nie dość, że Szwedzi to jeszcze basiści :D

DSCN5145Uczestnicy po otrzymaniu wskazówek miny mieli nietęgieDSCN5147Startuje Zbigniew Łomnik swoim W202. Zresztą bardzo ładnym.

DSCN5149   DSCN5151Typowy Maluch…

Uczestnicy startowali a my tymczasem udaliśmy się na miejsce docelowe i rozpoczęliśmy rozstawianie klamotów. Dodam że punkt mieścił się tuż koło linii kolejowej więc co jakiś czas mieliśmy akompaniament.

DSCN5158  DSCN5162Niewiadówka z gratami zajmuje miejsce

DSCN5164Praca wre

Z pewnością zastanawiacie się na czym polegało zadanie. Otóż składało się ono z trzech części. Pierwsza polegała na odgadnięciu w jakich dzielnicach Warszawy zostały wydane tablice leżące w bagażniku srebrnego Merola. Później uczestnicy musieli zgadnąć w którym podwarszawskim mieście wydano tablice WFA założone na Malucha. Trzecia cześć to w porównaniu z poprzednimi bułka z masłem. Na szybie Fiata przykleiliśmy 6 fotosów z klasyki polskiego kina lat ’90. W rolach głównych oczywiście auta na czarnych. Wystarczyło odgadnąć tytuły tych kultowych produkcji. Prawda, że proste? No cóż. Okazało się że nie aż tak. Ale większość załóg jakoś sobie poradziła. Chociaż czasem bez lekkiego kurwienia się nie obyło :)

DSCN5166

1. Kiler 2. Poranek Kojota 3.Fuks 4. Tygrysy Europy 5.Chłopaki nie płaczą 6.Kilerów dwóchDSCN5167WZC – Białołęka, WGB – Mokotów, WZL – Bielany, WGJ – Wola, WIN – Praga Południe. Przyznam się bez bicia, że znałem dwie.DSCN5169

DSCN5174PiknikDSCN5176Zjeżdżają pierwsi uczestnicy…

DSCN5179…i dzielnie ruszają w bój.DSCN5184

DSCN5187Podobno większość trasy uformowana była w tzw. „fale dunaju”. Taki wehikuł z pewnością radził sobie świetnie.DSCN5191Kolega Basista, startujący z numerem 1, na checkpoincie zameldował się jako czwarty.

DSCN5193Tym to musiało na tych dziurach nieźle rzucać.DSCN5194

DSCN5195„Witamy. Jaki numer załogi?”DSCN5199

DSCN5200  DSCN5203Jak oni przejechali to ja nawet nie

DSCN5205Niech o tym jakie były dziury świadczy stan w którym dojechał ten Smutek. Normalnie osłona chłodnicy odpadła na którymś wyboju.DSCN5209Był piękny. Dałem mu 5 pkt w konkursie elegancji.

Właścicielu, jeśli to czytasz i chciałbyś udostępnić Jeepa na krótką przejażdżkę w celu stestowania, to wal śmiało. Będę wniebowzięty.

DSCN5213Red. Pawłowski z Classic Auto kmini nad tytułami filmów.DSCN5215Selecta jak śmigała tak śmiga. A drzwi jak rdzewiały tak rdzewieją. Są pewne stałe rzeczy w życiu.DSCN5216  DSCN5217

DSCN5227Jak widać w ruch szły nawet tablety.DSCN5230

DSCN5231  DSCN5234Komisja egzaminacyjna sprawdza wypracowaniaDSCN5239  Spóźniona ekipa w Granadzie

Kiedy wszyscy uczestnicy już pojechali zaczęliśmy zwijać piknik celem udania się na metę. I idealnie w momencie kiedy miałem odklejać zdjęcia, a Mateusz był w połowie chowania tablic, nadjechał jeszcze ostatni samuraj w BMW E36. Czy zmieścił się w limicie czasu? Trudno powiedzieć. Szanse miał marne.DSCN5240Wędliny na mecieDSCN5242Krajobraz po bitwieDSCN5243

Impreza była bardzo udana i mam nadzieję na powtórkę za rok. Pozdrawiam organizatorów i jeszcze raz propsy za naprawdę kawał dobrej roboty.

10 thoughts on “Rembertowski Nawigacyjny od kuchni

  1. Tablice rozumiem (wszak graciarz teoretycznie powinien się zainteresować wyznacznikami dzielnic, przynajmniej lokalnie), ale te filmy były wredne. O takim dziele jak „Tygrysy Europy” dowiedziałem się… z wyników. Żadnego z pozostałych również nie widziałem, tak nota bene.

  2. Ja, połowa „komisji egzaminacyjnej”, też się przyznam, że oglądałem tylko Kilerów i Fuksa, a o Tygrysach Europy dowiedziałem się z propozycji Mateusza. Niemniej właśnie o to chodzi – by dowiedzieć się nowych rzeczy. Mam trochę rajdów za sobą i człowiek się uczy całe życie :)
    Piękne zdjęcia Marcinie i wszystko ubrane w zgrabny opis. Miło nam było Ciebie gościć, pomogłeś nam niezmiernie. A mimo, iż „tylko” staliśmy w jednym miejscu przez kilka godzin, to zmęczyliśmy się chyba bardziej od uczestników, przemierzających dziesiątki kilometrów po dziurach i krętych uliczkach Rembertowa. Mamy nadzieję, że nasz checkpoint przypadł do gustu ;)

  3. Miatą nie było aż tak źle, chociaż pewnie w niektórych momentach wyprzedził by nas lodowiec. Ale najważniejsze, że miska olejowa dojechała z nami (pełna) na metę :)
    Zabawa była przednia, a checkpoint bardzo ciekawy :)

  4. Powiedzmy że „polska motoryzacja” z prawdziwego zdarzenia nigdy nie istniała. Poza pojazdami ciężarowymi które nawet były na niezłym poziomie (Star, Jelcz) to cała reszta się składała z jakichś licencyjnych odrzutów, a już największym rozbojem w biały a nawet i szary dzień było wciśnięcie nam licencji na Pobiedę. Ale cóż, takie to były czasy. Może i dla większości 20 a czasem i 30 latków nawet, Fiat 125p, 126p i Polonez jawią się jako pojazdy „kultowe”, ale ja tych bajek nie łykam, bo są symbolem (na szczęście minionej) epoki w której dane nam było żyć przez ponad 40 lat, czyli jedna wielka prowizorka. Ci wszyscy co się tak podniecają gadżetami z PRLu i wszystkim co z nim związane (ja rozumiem, sentymenty i te sprawy…) na pewno nie byliby zachwyceni życiem codziennym w tym „cudownym” PRLu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *