aab4afb04957b11ca86c58007e19312e

Przeżyjmy to jeszcze raz: Najlepsze momenty 2015 roku

Mogliście zauważyć, że tym razem przed sylwestrem nie pojawiło się coroczne podsumowanie minionego roku. W poprzednich latach (tu możecie sobie przypomnieć: 2012, 2013, 2014) publikowałem je regularnie parę dni przed końcem roku w formie zestawienia najciekawszych złapanych przeze mnie aut. Jednak pewne rzeczy się zmieniają i rok 2015 był pod tym względem można powiedzieć przełomowy. Przede wszystkim przeniosłem się z OPCWaw na Motovarsovię (Co, jak się okazuje, w przyszłości będzie mnie dość drogo kosztować. Cóż taki to już urok bycia na swoim…). Poza tym sam content który tu ląduje również mocno się zmienił. Choć akurat pierwsze symptomy tego zaczeły pojawiać się już w 2014 roku. Blog który na samym początku zajmował się wyłącznie carspottingiem i to na dosyć słabej jakości zdjęciach, ewoluował w pełnoprawne miejsce publikowania tego co mi się akurat ubzdura. Czy to dobrze? Ja myślę, że tak. Z pewnością zamierzam pisać dalej bo to dla mnie przede wszystkim świetna zabawa.

Jeśli zaś chodzi o podsumowanie to ono również przeszło pewne zmiany. W tym roku nie będzie już zestawienia najciekawszych fur ponieważ nie publikuje już od dosyć dawna pojedynczych postów o konkretnych autach. Tym razem natomiast postanowiłem spojrzeć na twórczość mojej konkurencji tzn. współ-(tfu!)blogerów motoryzacyjnych. W tegorocznym wpisie  przypomnimy sobie zatem najciekawsze wpisy z kilku stron które staram się regularnie śledzić. Przy okazji można traktować to jako moją wersję „szer łika” czyli wpisu z listą blogów i stron które czytam i Wam również polecam. Nigdy nie robiłem tego typu zestawień bo w sumie większość z nich i tak macie na bocznym pasku w zakładce „Polecamy”. Wyjątkiem są chyba tylko Cubino i blog Demona nie posiadające jakiegokolwiek logo, które mógłbym tam umieścić.

Oczywiście najważniejszym wydarzeniem w „branży” było zamknięcie Złomnika. W myśl zasady „nie mówi się źle o zmarłych chyba że coś nabroili” przyznam szczerze, że nowy projekt autora czyli Poznajemy Samochody jest dobry ale nie ma tego czegoś co sprawiało, że każdy z niecierpliwością oczekiwał nowych wpisów. Tego flow. Ale oczywiście warto dać mu szanse.

A po przydługim wstępie przejdźmy do zestawienia. Wpisy są w kolejności losowej i numery są wyłącznie dla porządku.

1. Basista za Kierownicą, „Z braterską wizytą: Kozmo„, Maj 2015

Wiadomo co jest znakiem rozpoznawczym blogu Kolegi Basisty. Cięty język, miksy ze szwajcarsko precyzyjnym opisem topograficznym oraz oczywiście wpisy o basach itp. rzeczach które dla mnie stanowią zupełną terra incognita. Ale tym co najbardziej, mnie osobiście, zaciekawiło w zeszłym roku był materiał o kit-carze Kozmo budowanym w garażu przez Tomka. Dlaczego? Ponieważ zamiast suchego opisu powstającego auta dawał insajderską perspektywę i info z pierwszej ręki prosto od właściciela-pomysłodawcy-budowniczego. I był napisany tak, że sam po lekturze nabrałem chęci na rozmowę z Tomkiem.

Generalnie kit-cary i różnego rodzaju SAMy to jest temat rzeka. I to ciekawy temat rzeka.  A Kozmo to pomysł który szanuję o wiele bardziej niż np. Syrenę z AK Motors za jedyne 60 tys. Euro. Bo powstał z pasji i zacięcia. I to nimi oprócz turbobenzyny Fiata będzie napędzany.

2. Szrociaki, cykl „Szrociaki w USA

Kto czyta mnie nie od dziś ten wie, że auta amerykańskie szanuje nadzwyczajnie. Podczas swojej wizyty w Stanach parę lat temu sam zrobiłem cykl wpisów z klasykami z Georgii i Florydy. I dlatego kiedy usłyszałem, że Qropatwa także wybiera się za ocean to od razu oczy mi się zaświeciły. I nie zawiodłem się. Cały cykl Szrociaki w USA to kilka miksów, sporo pojedynczych wpisów i duużo naprawdę dobrych zdjęć. Zwłaszcza że autor w swojej podróży odwiedził nieco więcej stanów niż ja. Mamy więc foty z Kalifornii, tzw. „Czikago”, Nowego Jorku czy pustynnych okolic bodajże Nevady. Pełen przekrój. Polecam.

3.  Cubino, „Lewacki wpis o rowerach i zbiorkomie„, Listopad 2015

Generalnie niezbyt zgadzam się z tezami postawionymi w tym wpisie. Ale po pierwsze szanuje jeśli ktoś potrafi wywołać taką lawinę komentarzy i ciekawą dyskusję. Po drugie jak większość felietonów autora jest napisany z żelazną konsekwencją i logicznie łączy argumentację z przedstawianym problemem. Mimo, że tak jak mówię, uważam diagnozę za błędną.

Warto przypomnieć sobie też tekst z marca o problemie polskiej motoryzacji. Nazywa się to „Dlaczego już nie będzie polskich samochodów” i jest obowiązkową lekturą wszystkich tych, którzy brandzlują się do fotoszopowych wizji nowego Poloneza. Albo zbierają grosz do grosza na Syrenę z AK Motors. A, mam złą wiadomość. Producent tego POLSKIEGO samochodu podaje ceny w euro. Niech mi ktoś przypomni moment zmiany waluty. I fakt dlaczego w takim razie, jak ostatni kretyn zostałem z plikiem Bolesławów Chrobrych i Kazimierzy Wielkich w portfelu…

4.Mech i Patyna, kategoria „limitowany”

Wiedza autora na temat wszelkich wersji limitowanych, eksportowych i okolicznościowych jest….hmm…ogromna to mało powiedziane. Polecam zaglądać bo można dowiedzieć się naprawdę fajnych rzeczy. Ja osobiście przeglądając te wpisy coraz bardziej nabieram chęci na jakiegoś fajnego jaktajmera w limitowanej wersji i stanie mint.

5. Blogomotive, „Brak pojęcia o pojęciu, czyli cała prawda o samochodach i motoryzacji w ogóle„, marzec 2015

Blogo zrobił w tym roku naprawdę świetną robotę rozwijając swój kanał na jutubie. Słucha się go zajedwabiście, milion razy lepiej niż Złomnika, a filmy są robione naprawdę porządnie. Ale tytuł najciekawszego wpisu z zeszłego roku dostaje ode mnie historia spotkania Blogo z jego licealnym kolegą Markiem. Marek jest „starszym menadżerem średniego szczebla ds. konsumenckiego rynku energii elektrycznej”. Zarabia kwoty 5 cyfrowe. I jest ekspertem od wszystkiego o czym się wypowiada. A, że akurat wypowiadał się na temat motoryzacji to Blogo jego wynurzenia postanowił nam przedstawić. Oczywiście wywołują one śmiech. Ale jest to taki trochę śmiech przez łzy. Bo to jak w tym starym dowcipie, trochę śmieszno a trochę straszno. Wiadomo, że nie każdy musi być ekspertem motoryzacyjnym ale pewne prawdy objawione zdradzane nam przez Marka każą wątpić czy on na pewno to liceum razem z Blogo ukończył…

6. Autobezsens, „Motohistorie dwusilnikowe: Trevia Bimotore„, styczeń 2015

Autobezsens czytuje regularnie. Tyle, że już dawno przestałem się udzielać w komentarzach. Bo ile można pisać „O tego nie wiedziałem”, „Tego też nie”. Autobezsens to jest taka piguła wiedzy motoryzacyjnej, że szok. Chociaż nie jarają mnie, tak jak autora, rajdy to z ciekawością czytam wszystkie wpisy z innych kategorii. A szczególnie z cyklu „Motohistorie dwusilnikowe” zaczynającego się historią Lancii Trevii. Polecam.

I tutaj kończy się nasza historia. Miejmy nadzieję, że rok 2016 będzie równie owocny w ciekawą twórczość. I, że doczekamy się odwieszenia Pobliskiej Ulicy która z łamów blogowych przeniosła się na Facebooka. A następny w kolejce jest świeży miks z północnych rejonów stolicy. Zostańcie nastrojeni.

2 thoughts on “Przeżyjmy to jeszcze raz: Najlepsze momenty 2015 roku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *