minioiczt

Pocztówka z Mazur

Jak już wspominałem ostatnie kilkanaście dni spędziłem zasłużenie wypoczywając na Mazurach. Jednak wypoczynek wypoczynkiem a blogerskie obowiązki-obowiązkami. Mając to na uwadze, poza korzystaniem z uroków pobliskiego jeziora, starałem się także znaleźć jakieś ciekawe przejawy starej motoryzacji, które mógłbym Wam pokazać. Niestety. Niewiele udało się osiągnąć w tej materii.

Możliwe, że pamiętacie podobny materiał sprzed dwóch lat kiedy to z aparatem odwiedziliśmy Olsztyn oraz Szczytno. Wspominałem wtedy, i nadal podtrzymuje to zdanie z całą stanowczością, że województwo Warmińsko-Mazurskie jest jednym z najgorszych miejsc do klasycznego carspottingu w Polsce. Oczywiście mieszkańcy śmigają całą masą starych aut. Ale są to zazwyczaj takie „rodzynki” jak Passaty B3, Audi 80 czy pierwsze Astry Classic (nota bene mój dziadek ma taką do dziś, dobry Borze jak to rdzewieje). Niestety, w północno-wschodniej części Polski kupno auta francuskiego czy francuskiego uważane jest za czyn niemal rewolucyjny i karane towarzyską banicją. Zwłaszcza w gronie Januszy-wędkarzy i Januszy-Myśliwych.

Stąd zdjęć będzie dzisiaj niewiele bo też i niewiele ciekawego się na drogach Warmii i Mazur dzieje. Nie będzie to nawet miks a raczej szybka pocztówka z wakacyjnego wojażu. Odwiedzimy w niej szrot na północ od Mławy, wieś Brajniki i ponownie rzucimy okiem na ulice Olsztyna.

Zaczynamy od szrotu zlokalizowanego tuż za granicą województw Mazowieckiego i Warmińsko-Mazurskiego, na północ od Mławy. Zawsze jak tamtędy jadę to strasznie kisnę z tablicy stojącej na wjeździe do miasta dumnie obwieszczającej „MŁAWA-LG TOWN”. Ja rozumiem, że postawienie przez zagraniczny koncern fabryki w celu skorzystania z niewykwalifikowanej, taniej, polskiej siły roboczej jest podniosłym wydarzeniem. Ale czy aż tak?

1Pierwsza naszym oczom ukazuje się nieśmiało wyglądająca zza traw francuzka2Dobra Baldwinka zupełnie na marnację3Chyba najciekawszy samochód na obiekcie czyli BX z „polonezowskim” dieslem4A obok startująca w kosmos Renówka. To dziewiątka albo jedenastka, nigdy nie pamiętam

5

Przenosimy się na północny-wschód do wsi Brajniki. W której ktoś na podwórku od lat konesuje jakieś stare ruskie spychacze:

6Bo kto powiedział, że nie można?7Kończymy olsztyńskim Trabantem w dwukolorowym malowaniu w stylu szalonych lat ’50. Oryginał AF.

 

I to tyle z Mazur. Trzymajcie kciuki żeby na Węgrzech uchowało się nieco więcej przejawów klasycznej motoryzacji niż na Warmi i Mazurach.

3 thoughts on “Pocztówka z Mazur

  1. Na Węgrzech jeździ sporo Ład, Trabantów i Wartburgów. To tak nawiązując do nadziei wyrażonej na końcu tego wpisu.

      1. Byłem w Budapeszcie rok temu. Faktycznie łatwiej tam spotkać upalaną na co dzień Skodę, Ładę czy Wartburga niż w Warszawie. Z ciekawszych rzeczy udało mi się sfotografować Civica Shuttle III, Moskwicza Aleko, Tercela 4wd, Subaru Libero, Citroena BX’a. Co ciekawe, najpopularniejszym jaktajmerem do jazdy na co dzień jest Garbus, spotkałem ich kilka. No i nie zapominajmy o najbardziej węgierskim obrazku motoryzacyjnym, czyli Suzuki Swift wszędzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *