Enfield_Neorion_8000

Giannisa G. motoryzacja elektryczna

Są takie kraje, które za nic nie kojarzą się z motoryzacją. No choćby nie wiem co. Jednym z takich państw jest Grecja. Wiadomo, mówiąc Grecja myślimy wakacje, grek Zorba, oliwki, Akropol i te sprawy. Ale czy chociaż przez sekundę przeszłoby Wam przez myśl hasło „samochody”? I to jeszcze do tego elektryczne?

Niesomdze.

Otóż nic bardziej mylnego, jak to mawia Radek Kotarski.

Mieszkając w Grecji pieniądze zarabiać można na turystach, uprawie oliwek albo transporcie morskim. Trzecią z wymienionych profesji zajmował się Giannis Goulandris. Można powiedzieć, że w sumie nie miał zbyt wielkiego wyboru. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wywodził się z rodziny, która od XIX wieku związana była z greckim przemysłem stoczniowym. Rodzina Goulandrisów posiadała kilka stoczni i zakładów remontowych w tym jedną z największych-Neorion na wyspie Syros. Najwidoczniej jednak budowa statków nie wystarczała panu Goulandrisowi, który na początku lat ’70 postanowił zainwestować w rynek motoryzacyjny. Padło na angielską firmę Enfield Automotive.

Powiem szczerze, że kiedy pierwszy raz o niej usłyszałem byłem szczerze zdziwiony. Dotychczas Enfield kojarzył mi się tylko z karabinem Lee-Enfield będącym podstawowym uzbrojeniem żołnierzy brytyjskich podczas II wojny światowej. Okazało się jednak, że Enfield Automotive nic wspólnego z karabinami nie miało. Miało za to z samochodami.

Pierwszym produktem przedsiębiorstwa był prototypowy Enfield 465. Mały, elektryczny samochodzik w układzie 2+2 wyposażony w 48 voltowy, 5 konny silniczek i całkowicie plastikową karoserię. W roku 1969 zbudowano jedynie 3 sztuki. Mówi się, że do dzisiaj przetrwały tylko dwie. Trzecia nie wytrzymała niestety testów zderzeniowych.

enfield465

Jednak model 465 był tylko wprawką. W 1973 roku przedstawiono nowego Enfielda 8000 znanego także jako E8000 ECC (od Electric City Car). Był głęboką ewolucją poprzedniego modelu. Przede wszystkim zniknęły tylne siedzenia, a plastikową karoserię zastąpiła w pełni aluminiowa. Była ona na tyle wytrzymała, że zdała testy zderzeniowe Departamentu Transportu, jak to mówią Anglicy,”with flying colours”. Nowa karoseria była także bardzo aerodynamiczna i mogła pochwalić się lepszym współczynnikiem oporu powietrza niż ówczesne Porsche. Sam projekt był dziełem Konstantina Adraktasa, technicznego dyrektora zarządzającego w Enfieldzie.

Zmiany dotknęły także silnika. Słabszą konstrukcję zastąpiła 8 konna jednostka o mocy 6,5 kW. Nowy napęd pozwalał Enfieldowi osiągnąć, w sprzyjających warunkach, 130 km/h i pochwalić się zasięgiem do 145 km. Przyznacie, że jak na użytek miejski to aż nadto. Zwłaszcza w latach ’70. Dodatkowo, niektóre egzemplarze posiadały na pokładzie urządzenie ładujące baterie podczas hamowania silnikiem (na przykład podczas jazdy z góry). Czyli taki ówczesny odpowiednik range-extendera.

enfielddowningstreetEnfield 8000 przed najsłynniejszymi drzwiami w Wielkiej Brytanii

W celu ułatwienia eksploatacji w Enfieldzie zastosowano sporo części wspólnych z innymi popularnymi autami z tego okresu. Zawieszenie pochodziło z Hillmana Impa, drzwi z Mini a tylna oś z Relianta Robina. Enfield produkowany był na wyspie Wright gdzie powstało 120 egzemplarzy. Ponad połowa z nich trafiła do rządowej Electricity Council jako pojazdy służbowe. Dużą część zezłomowano pod koniec lat ’80 kiedy się zamortyzowały.

 Zapytacie gdzie w tym wszystkim, poza osobą właściciela i dyrektora zarządzającego, grecki akcent? Otóż w trakcie produkcji Enfield Automotive połączono z należącą również do Goulandrisa firmą Neorion tworząc firmę Enfield-Neorion z siedzibą w Pireusie. Produkcję przeniesiono na wyspę Syros. Jak na ironię auto nie mogło być legalnie sprzedawane w Grecji ze względu na kwestie podatkowe związane z energią elektryczną. Większość ze stu wyprodukowanych w Grecji egzemplarzy wyeksportowano z powrotem do Wielkiej Brytanii. W czasie produkcji w Grecji Enfield-Neorion opracował jeszcze alternatywną wersję nadwoziową, która celowała w rynek wypożyczalni samochodowych na greckich wyspach. Była to lekko uterenowiona, rekreacyjna wersja „Bicini” z materiałowym składanym dachem.

Neorion_BiciniProspekt wersji Bicini

W ramach szukania dodatkowych rynków zbytu Enfielda-Neorion przedstawiono w USA na międzynarodowym sympozjum dotyczącym samochodów elektrycznych. Wzbudził on duże zainteresowanie ówczesnego gubernatora Kalifornii Ronalda Reagana, który zaproponował Goulandrisowi pomoc w znalezieniu miejsca pod fabrykę w USA oraz dopłaty i zamówienia od administracji publicznej. Jednym z pomysłów Reagana było nawet przekazywanie egzemplarza E8000 każdemu kupującemu dom na wyspie Santa Catalina, niedaleko wybrzeża Kalifornii, gdzie ruch pojazdów spalinowych był-i do dzisiaj jest-znacznie ograniczony. Nie wiadomo czemu Goulandris odmówił Reaganowi. Jedna z hipotez twierdzi, że był on silnie naciskany przez koncerny naftowe, z którymi prowadził rozległe interesy w przemyśle stoczniowym.

Tak czy owak ofertę amerykanów odrzucono. Produkcja kontynuowana w Europie szybko okazała się nierentowna i zaprzestano jej w 1977 roku. Głównym czynnikiem, który odstraszył klientów była cena. E8000 wyceniany był na 2600 funtów. Czyli tyle ile kosztowały dwa Mini. Bilans zamknął się liczbą ok. 250 zbudowanych egzemplarzy.

Później Goulandris zaangażował się jeszcze w budowę retro-limuzyny o terenowym charakterze, którą nazwano Neorion Chicago. Ale to już temat na zupełnie inną, długą i ciekawą historię.

2 thoughts on “Giannisa G. motoryzacja elektryczna

  1. 1. Enfield jak najbardziej kojarzy się motoryzacyjnie, tyle, że jednośladowo. Wszak Royal Enfield to stara marka z tradycjami. Poza tym istnieją niezwykle ciekawe basy Enfield, stylistycznie wzorowane na moich ukochanych Walach.
    2. Wodzu, ależ co wódz? Gdzie w Enfieldzie 8000 odrzwia z Miniaka?
    3. Wyguglałem sobie tego Neoriona Chicago. Wisisz mi za chemioterapię. I chirurgię oczu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *