mini676

Chińczyki trzymają się mocno

Pisałem niedawno o irańskich autach jako wyjątkowym przykładzie absurdalnej motoryzacji. To znaczy absurdalnej z naszego, europejskiego punktu widzenia. Bo dla mieszkańców Iranu i innych krajów rozwijających się, tego typu samochody są najzupełniej normalne i bardzo potrzebne do codziennego funkcjonowania. Do niedawna jednym z szybciej rozwijających się krajów były Chiny. Piszę „do niedawna” ponieważ ostatnie załamanie szanghajskiej giełdy i niepomyślne prognozy ekonomiczne dla państwa środka każą zweryfikować ten pogląd. Ale! Przecież to nie jest blog ekonomiczny.

Tak czy siak, niezależnie od stanu chińskiej gospodarki chińska motoryzacja ma się nadzwyczaj dobrze. Rozmiar tego rynku powoduje, że najwięksi producenci zaczęli tworzyć samochody specjalnie na jego potrzeby. Jak odnajdują się w tym rodzimi, chińscy producenci? Zupełnie nieźle. To znaczy oferują auta, którymi Chińczycy rzeczywiście chcą jeździć. A dla tych bogatszych członków społeczeństwa, łaknących nutki prestiżu, a jednocześnie chcących jeździć autem krajowej produkcji przygotowują modele, eufemistycznie mówiąc, mocno inspirowane autami zachodnimi. Wszyscy kojarzą z pewnością Landwinda x7 czyli kopię Range Rovera Evoque albo BAIC BJ80C będącą w zasadzie repliką Mercedesa klasy G. Ale dziś powiemy sobie o firmie, która sensem swojego istnienia uczyniła kopiowanie zachodnich i japońskich aut. I całkiem dobrze na tym wyszła, bo z niszowego producenta części przeistoczyła się w prężne przedsiębiorstwo mające swoje przedstawicielstwa w 10 krajach na całym świecie. Czyli o firmie Zotye.

zotye1Fabryka Zotye

Jak tak sobie myślę o tym procederze kopiowania zachodnich samochodów to mam dwa skojarzenia. Po pierwsze, te chińskie podróbki kojarzą mi się z autami z serii gier GTA firmy Rockstar. Tam producenci też poskąpili kasy na licencje. Samochody wyglądały jak te w prawdziwym świecie tylko z innymi, wymyślonymi nazwami. Widocznie Chińczycy lubią GTA i postanowili się nim zainspirować.

Z kolei z drugiej strony, te wszystkie repliki przypominają mi działania Sowietów pod koniec drugiej wojny światowej. Postanowili oni skopiować amerykański bombowiec B-29 Superfortress, który po nalocie na Japonię musiał awaryjnie lądować na Syberii. I wszystko byłoby pięknie tyle, że w trakcie budowy sowieckiego odpowiednika wyszło, że blachy mają grubości liczone w calach. Po przeliczeniu na centymetry sowieccy inżynierowie dostali liczby z dużymi hakami. I okazało się, że centralnie sterowany przemysł nie jest w stanie wyprodukować blach o tak precyzyjnej grubości. Zaokrąglono ją do pełnej liczby w górę-samolot był za ciężki i miał zasięg 3 razy mniejszy niż B-29. Zaokrąglono w dół-konstrukcja była za słaba i groziła rozpadnięciem się samolotu w powietrzu. W sumie ciekawe czy Chińczycy mają podobne problemy.

Ale wróćmy do tak zwanego adremu. Najbardziej znanym wytworem Zotye jest chyba model T700, który niedawno został zaprezentowany na targach w Pekinie. I od razu wywołał niemałe poruszenie, ponieważ okazał się bezczelnym ripoffem Porsche Macan. Zresztą zobaczcie sami. One naprawdę są niemal identyczne.

zotye2

Porsche po prawej…

Co prawda T700 i Macan są takie same z wyglądu, ale nabywca Zotye raczej nie może liczyć na osiągi oryginału. Pod maską chińskiego SUVa znalazły się silniki 1.5 i 2.0 o mocy 177 KM. Napęd leci oczywiście na przód. Kierownictwo firmy wspominało coś nieśmiało o trzylitrowym V6, który ma być dostępny niedługo, ale nikt za bardzo nie ma pojęcia co to miałby być za silnik. Jest to w gruncie rzeczy nieistotne, ponieważ T700 kosztuje, po przeliczeniu, 27 tys USD a ceny Macana startują od 90 tys USD. Także dla mniej zamożnego Chińczyka wybór będzie prosty. Poza tym myślę, że to sprzedałoby się także u nas. W końcu każdy Janusz mógłby postawić sobie na podjeździe Porsche za 1/3 ceny oryginału. A zestaw znaczków i napisów „Macan” to już są grosze…

Inną zrzynką z koncernu Volkswagena jest suv T600, twórcza interpretacja Audi Q5 i VW Touarega. Silniki szły te same co w T700 czyli 1.5 i 2.0. Niedawno Zotye pokazało prototyp nowego T600 Sport, który już nieco mniej przypomina produkty koncernu VAG. Ciekawe w tej całej opcji jest to czemu VW w ogóle pozwala na tak chamskie kopiowanie swoich produktów. Wydaje mi się, że wynika to z pozycji jaką niemiecka firma zajmuje na chińskim rynku. Volkswagen jest członkiem konsorcjów joint-venture FAW-VW i Shanghai-VW które mają dominującą pozycję w państwie środka. I firmie zwyczajnie nie opłaca się psuć dobrych relacji z chińskimi partnerami dla niewielkiej jak na ich standardy firmy Zotye.

zotye3Z obecnej gamy Zotye na uwagę zasługują jeszcze modele Z100, Z300 i T200. Pierwszy z nich to, jak twierdzi kilka niezależnych źródeł, obecnie najtańszy samochód w Chinach. Albo jeden z najtańszych. Oczywiście nie mógłby nazywać się Zotye gdyby nie został z czegoś zerżnięty. A z czego? Spójrzcie sami i napiszcie w komentarzach. Zobaczymy kto trafi.

zotye4Autko, zupełnie tak jak jego pierwowzór, ma 3-cylindrowy silnik 1.0, który według producenta pali 5,8 l/100 km. I o dziwo spełnia nawet normę EURO IV. Z kolei kompaktowy sedan Z300 to reinkarnacja jdm-owej Toyoty Allion. Jednak najciekawszy z obecnej gamy jest mały SUV T200. Oryginalnie wszedł na rynek w pod nazwą Zotye 2008 na cześć igrzysk olimpijskich, które miały się odbyć w Pekinie właśnie w tym roku. Później po lifcie nazwę zmieniono na 5008 (Peugeot nie protestował!) i w końcu na T200. Auto jest kopią Daihatsu Terios. Wygląda na to, że Zotye kupiło z trzeciej ręki starą linię produkcyjną, którą Daihatsu sprzedało wcześniej firmie Anhui Anchi Motor. T200 jest chyba jedynym modelem Zotye, który odniósł coś na kształt sukcesu na rynkach eksportowych. Sprzedawano go m.in w RPA , Wenezueli i Indiach jako Zotye Nomad/Hunter. Ciekawostką jest współpraca chińskiej firmy z LUIS Motors Gmbh. Oba przedsiębiorstwa, na bazie T200, stworzyły elektryczne auto Luis 4U, które jest sprzedawane w Niemczech. Elektrycznej wersji doczekał się także rynek chiński. Pięć lat temu w ramach ambitnego planu popularyzacji elektryków, Zotye zaczęło leasing 5008EV w Hangzhou niedaleko Nankinu.

zotye5Jednak kierownictwo Zotye spośród marek zachodnich najbardziej polubiło Fiata. W ramach przejmowania starych linii produkcyjnych do Chin trafiły technologie produkcji modeli Multipla i Palio. Z tym, że jeśli chodzi o Palio to był to hatchback a nie kombi Weekend, które znamy z polskich salonów. Chińczycy za bardzo się nie cackając zmontowali wszystko i zaczęli produkcję Nawet nie bardzo wysilili się nad zmianą nazwy. W ten sposób powstał Zotye Multiplan. Kreatywnie, nie?

zotye6Szkoda, że nie kupili wersji przed liftem…

  Generalnie z Multiplanem firma wiązała chyba duże nadzieje bo własnym sumptem opracowała wersje BiPower (na gaz CNG) oraz EVC na prąd. I rzeczywiście sprzedawał się całkiem nieźle. Jak każdy minivan w Chinach.

Jak wiadomo „naśladownictwo jest najlepszą formą uznania”. Jeśli tak jest w istocie to trzeba przyznać, że zachodnie i japońskie samochody cieszą się w ChRL bardzo dużym uznaniem. Pytanie tylko, czy to forma uznania o jaką chodziło światowym producentom…

Polecam stronę Zotye. Można się trochę pośmiać z łamanej angielszczyzny i ogólnie jest zabawnie.

2 thoughts on “Chińczyki trzymają się mocno

  1. Z tymi SUV-ami to się mogą tłumaczyć, ze wcale nie ściągali od Porsche/VW, tylko od jeszcze czegoś innego. A ze wszystkie SUVy wyglądają niemal tak samo, to nie ich wina! ;)

  2. Cóż kilka lat temu chyba Fiat wytoczył proces o kradzież „Pandy”. I włosi przegrali; chiński sąd uznał, że owszem projekt został skradziony, ale skoro nie zastrzegli wzoru w Chinach to ich problem. Kopiują bo mogą; nikt im nic nie zrobi. To przypomina obecne rządy PiS-u. Póki Chiny mają jeszcze olbrzymie rezerwy walutowe są największym wierzycielem USA to nawet zachodni politycy będą siedzieć cicho.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *