06

5 rzeczy które powinny wrócić w nowych autach

Nie robią nowych aut tak jak kiedyś. Dzisiaj to już panie tylko plastyk. I wszystko na wtrysku, nic już się samemu nie da naprawić. Słyszymy to często, wypowiadamy to często. To jest to w co zwolennicy motoryzacji alternatywnej aktualnie wierzą. I być może coś w tym jest. Ale tak naprawdę w codziennej eksploatacji auta w drodze do sklepu czy do pracy aż tak nie liczy się fakt że pod maską masz gaźnik, common rail, wtrysk, rotopompę wtryskową czy może qrde Magdę Gessler. Dla przeciętnego użytkownika jest to dokładnie tak obojętne jak kurs dolara Zimbabwe. A, przyznajmy szczerze, nawet petrolheadzi tacy jak my nie zwracają na tego typu rzeczy uwagi 24/7.  Ale w starych furach oprócz trwalszej i prostszej mechaniki było też kilka zupełnie błahych acz o wiele praktyczniejszych rozwiązań. Rozwiązań które już dawno powinny wrócić gdyby ktokolwiek kupujący dziś nowy samochód jeszcze o nich pamiętał. I o nich będzie właśnie dzisiaj. Pięć prostych pomysłów na usprawnienie i uatrakcyjnienie nowych fur. Polecam poczytać, panowie inżynierowie i projektanci. Honorarium można przelać na moje konto.

Nie będę tu oczywiście pisał o oczywistościach typu wolnossące, niewysilone silniki. Umówmy się że co do tego panuje pełna zgoda.

1. Sterowanie szybami z konsoli centralnej

grzybyszybyszybyTo była myśl, która w gruncie rzeczy popchnęła mnie do napisania tego zestawienia. Jechałem sobie któregoś dnia Baleronem i wygodnie opierając się o podłokietnik stukałem sobie palcami o to drewno na konsoli. Tam gdzie powinny być przyciski do otwierania szyb gdyby nie przyoszczędził na nich Helmut kupując Merola w 1993 roku. Nagle przyszło mi do głowy „Czemu nie ma tego w nowych furach?”. I coś w tym jest. Bo kto powiedział że otwieranie szyb z przycisku na drzwiach jest wygodniejsze? Wprost przeciwnie. Kiedy mamy sterowanie na konsoli możemy operować nim prawą ręką. Którą i tak co chwilę odrywamy od kierownicy żeby zmienić bieg, poklikać przy radiu czy siorbnąć łyka kawy. Odrywanie lewej ręki od kierownicy żeby majstrować przy przyciskach umieszczonych na drzwiach jest zwyczajnie mniej bezpieczne. Zwłaszcza, że najczęściej są one tak umieszczone że żeby otworzyć okno muszę złamać sobie przedramię w trzech miejscach z przemieszczeniem. Może jestem niezbyt lotny ale nie mam pojęcia po co przeniesiono tak popularne w latach ‚9o sterowanie z konsoli na drzwi zastępując je morzem brzydkiego i rysującego się plastiku.

2. Żywe kolory tapicerek i lakieru

lakierpakierpakierCo mają wspólnego Ford T i nowy Focus? Oba można zamówić w dowolnym kolorze byle byłby to czarny. Ewentualnie biały. Albo szary/srebrny…Podziwiam zamiłowanie Polaków do tych kilku „prestiżowych” odcieni lakieru zwłaszcza po tylu latach komuny. Kiedy na ulicach wszystko i wszyscy byli szarzy i tacy sami. Chociaż jakby się zastanowić to nawet poczciwego Kanta sprzedawano w kolorach typu Yellow Bahama. Czego nie można powiedzieć o dzisiejszych autach. Zamiast tego oferuje się obecnie gamę kolorów okrojoną do kilku podstawowych barw. I możliwości tzw. „personalizacji” wyglądu auta za pomocą jakichś dziwnych naklejek i pakietów stylizacyjnych (typu modern czy luxury line w BMW). To ja przepraszam ale ja takiej personalizacji nie kupuję. Obecnie gama ciekawszych kolorów i wzorów tapicerek jest ograniczona do aut klasy wyższej, gdzie wciąż można zamówić, jeśli ktoś ma ochotę, czerwone auto z pomarańczowym wnętrzem. Trzydzieści lat temu poszedłbym do salonu i kupił np. Mazdę 323 z zajebistym, czerwonym, welurowym wnętrzem. Dzisiaj nie mogę. I nie mówcie że tego chcą klienci. Osobiście znam sytuację w której klient nie kupił auta za ponad sto tysięcy tylko dlatego że tydzień wcześniej wycofano z oferty złoto-beżowy lakier (trudno to inaczej określić, jestem facetem i znam ograniczoną ilość kolorów). I poszedł do konkurencji. Tak więc koncerny które tną koszty na ograniczaniu gamy mogłyby przestać mydlić nam oczy rzekomą „wolą klientów”.

A przepraszam. Jest oczywiście Citroen C4 Cactus ze swoją zakręconą gamą kolorystyczną. Ale jego nikt nie traktuje jak poważnego samochodu…

tapicerkanerkanerka„Kur**, Helmut co myśmy brali przy projektowaniu tego? I dlaczego nie ma tego więcej?”

3. Kanapa z przodu

???????????????????????????????Czytając w prasie drukowanej testy nowych siedmiomiejscowych vanów, zawsze się zastanawiam po co, do jasnego grzyba, producenci ładują do bagażnika te dodatkowe miejsca. Pozycja jaką się na nich zajmuje sprawi, że na pierwszym progu zwalniającym wybijecie sobie kolanami wszystkie zęby. A do tego jeszcze, ograniczają bagażnik do wielkości schowka na szczotki. To świetny pomysł dla ojca siedmioosobowej rodziny…zabierz ze sobą wszystkie swoje dzieci i żadnych ubrań na zmianę ani szczoteczek do zębów. Miłych wakacji. Pomijam fakt, że żeby zająć miejsce w trzecim rzędzie trzeba naprawdę mieć 5 lat albo grać R2D2 w Gwiezdnych Wojnach…A wystarczyłoby skorzystać z patentu który amerykanie z powodzeniem stosują od lat i zwyczajnie z przodu zamontować taką samą kanapę jak z tyłu. Bo skoro z tyłu mieszczą się trzy osoby to dlaczego nie z przodu? Auto byłoby seryjnie sześcioosobowe i do tego miałoby normalny bagażnik. Wow. To działa. Nie takie trudne wbrew pozorom. Oczywiście kanapa z przodu może przydać się także kiedy z dziewczyną stwierdzicie, że warto by bliżej zapoznać się z tym miło wyglądającym lasem wzdłuż drogi…

A, byłbym zapomniał. Okazuje się że to kolejne rozwiązanie które ma C4 Cactus. Chociaż podobno ta jego kanapa nie jest prawilną kanapą. No i nie ma homologacji na 6 osób.

4. Skrzynia biegów przy kierownicy

szkrzyniaNaturalna konsekwencja kanapy z przodu. Konsekwencja jakże przyjemna i wygodna. Nie od parady sterowanie wszystkimi kluczowymi podzespołami auta zgrupowane jest w okolicach kierownicy (Nie mówimy tu oczywiście o Renault które z uporem godnym lepszej sprawy montuje tempomat na konsoli środkowej). Dlaczego więc skrzynia miałaby być w podłodze? Dlaczego za każdym razem chcąc zmienić bieg mam sięgać do podłogi w poszukiwaniu szczęścia? Nie widzę żadnych racjonalnych argumentów, zwłaszcza jeśli chodzi o automat. Nie ma fajniejszej czynności w aucie niż przesunięcie dźwigni przy kierze na D i leniwe ruszenie z miejsca. So ‚murica.

5. Lusterka na błotnikach

SA22C78Mam wrażenie, że dzisiejszy designerzy aut prześcigają się w tym kto zaprojektuje grubsze, bardziej masywne słupki boczne. Zwłaszcza czuć to jeśli chodzi o słupki A i B. Ja rozumiem, że dzięki temu auto wygląda groźnie, agresywnie i ogólnieprestiżowo. Ten prestiżowy wygląd przydaje się zwłaszcza kiedy skręcając w prawo zdejmujemy na przejściu przechodnia albo rowerzystę bo schował się za tą gargantuicznie wielką białą plamą którą tworzą grube słupki A i coraz bardziej rosnące lusterka. Sytuację niezbyt poprawiają a wręcz pogarszają te małe okienka mające w rozpaczliwy sposób ratować resztki widoczności. A wystarczyłoby proste przeniesienie lusterek na błotniki jak w starych japońskich autach. Nie dość że polepszyłoby to widoczność z miejsca kierowcy to poprawił by się także ogląd sytuacji z boku pojazdu. Wedy mogłoby okazać się że nikt nie potrzebuje asystentów zjazdu z pasa i radarów martwego pola. A na to producenci nie mogą pozwolić…

To było TOP 5 rzeczy które powinny wrócić w nowych furach. Oddaje głos do studia w Warszawie.

A już niedługo coś nie coś potestujemy. Zostańcie z nami.

6 thoughts on “5 rzeczy które powinny wrócić w nowych autach

  1. 1. Nnnie. W Volvo (23-letni grat!) mam przyciski umieszczone z przodu podłokietnika w drzwiach – idealnie trafia się w nie palcami po swobodnym położeniu przedramienia. Bardzo wygodne. Przyciski między siedzeniami są antyintuicyjne. No i nie pogodziłbyś z kanapą ;-)

    2. Zdecydowanie tak.

    3. Bardzo, bardzo tak – acz problemem może być wyprofilowanie. Na kanapie po prostu latałbyś na każdym zakręcie. Jednak w spokojnym, rodzinnym vanie czy kanapowatym (nomen omen) kombi takie rozwiązanie byłoby ideolo.

    4. Nie skrzynia tylko dźwignia ;-) Ale absolutnie i bezapelacyjnie TAK. Szczególnie w przypadku automatu. Jak na razie Mercedes wykonał krok w dobrą stronę – czekamy na innych. No i na powrót manuali z wajchą przy kierze ;-)

    5. Niekoniecznie. Musiałbym się przejechać, ale jakoś tego nie widzę.

    4.

    1. Ad. 1 Istotnie nie do pogodzenia z kanapą ale wyszedłem z założenia że skoro nie może być kanapy to chociaż te szyby niech będą na konsoli. Dla mnie to wygodniejsze. Ale co kto lubi.

      Ad. 4 Wiadomo że dźwignia. Taki skrót myślowy :) Ta dźwignia sprawia że mógłbym np. taką E-klasą W212 pociskać.

      Ad. 5 Na logikę wydaje się to lepszym rozwiązaniem ale rzeczywiście trzeba by dłużej pojeździć z tym

  2. 1. Nie koniecznie, zależy gdzie na drzwiach się je umieści, u mnie w BX’ie jest bardzo wygodnie. Śmieszniej natomiast wygląda to w BX’ach z 4 szybami w prądzie. Wtedy sterowanie tylnymi ląduje właśnie na konsolę środkową, i jest to sterowanie zarówno dla kierowcy, jak i pasażerów z tyłu (oszczędność na 2 prostych przełącznikach?).
    2. Zgadzam się w 100%. Gdzie się podziały fotele w paseczki, krateczki, i w innych kolorach niż czarny, szary, i beżowy? Teraz nawet jak dostaniesz fotele w innym kolorze, to wszystkie plastiki są czarne.
    3. W Europie to rozwiązanie nigdy się nie przyjęło i nie przyjmie bo mamy za małe samochody. Owszem, dałoby się w europejskiej limuzynie klasy średniej wyrzucić fotele i wrzucić kanapę, ale wtedy kierowca nie będzie miał wystarczająco dużo miejsca na komfortową i bezpieczną jazdę.
    4. To ma sens, nawet w manualu, nie wiem czemu w ogóle się tego nie stosuje, chociażby w minivanach.
    5. Nigdy nie jeździłem z lusterkami na błotnikach, więc się nie wypowiem. Fajnie wygląda, ale nie sądzę by było to lepsze rozwiązanie. Japończycy teraz stosują lusterka na błotnikach tylko w przypadku, kiedy auto ma już lusterka w słupkach A.

  3. 1. Słuszna argumentacja. Co do opinii Basisty – to to jest intuicyjne, do czego się kto przyzwyczai ;) Mi jest wygodnie w sierrze mieć guziki pod prawą ręką i jak wsiadam do drugiej z korbotronikiem, to macam za nimi, chcąc wpuścić trochę luftu. Intuicyjnie ;)
    2. TAK! Głupie kolory są najlepsze!
    3. Ojezunie. Działkowcy-kapelusznicy na kanapie jeździliby jeszcze wolniej, żeby ich na zakrętach pokonywanych 5km/h czasem nie przesunęło.
    4. W automacie? Rzeczywiście, brzmi nieźle. W zwykłej jakoś mnie nie ujęło (ale miałam okazję spróbować tylko w skrzydlaku w110, wyskakiwała mu przy tym 4ka, ogólnie wspominam jako średnio wygodne ;) ). Jak już, to może krakowskim targiem coś takiego jak w pandzie albo ducacie – ale to z kolei tylko do takich wołów roboczych pasuje.
    5. No nie wiem – jako remedium na zbyt szerokie słupki, to przenoszenie lusterek na błotnik to też chyba takie wylewanie dziecka z kąpielą… Wystarczyłoby może wrócić do złotego środka i normalnej szerokości słupków (i samochodów typu akwarium <3 – niekoniecznie polonezów). We wspomnianym mercedesie spotkałam się też i z tym rozwiązaniem (ten akurat tak ma) – no i niekoniecznie. Ale jak ktoś ma sokoli wzrok, to czemu nie ;)

  4. 1. Kto nie jeździł Baleronem czy Discovery 1 przed liftem, nie jest w stanie tego docenić, a sprowadza się to do jednej, prostej tezy:
    – prowadzisz i migasz światłami lewą ręką, nie odrywając jej od kiery nigdy.
    – wszystko inne robisz prawą ręką i ona już wie bez zaglądania, gdzie co jest „wyprowadzone”.
    Ta zasada obowiązywała też w porządnych aparatach foto. Każda funkcja w osobnym przycisku, pokrętle, przesuwadle. Patrząc przez wizjer obsługujesz sprzęt po omacku.
    Leniwcu, w aktualnym Volvo przyciski od szyb są tak usytuowane, że intuicyjnie trafiasz na rządek od tylnych szyb. Pomyślałem, że Chińczycy jak są tacy mniejsi, to bardziej fotel do przodu przesuwają i wtedy jest ok.

    2. Ostatnio sprawdzałem: W Subaru można zamówić sobie tapicerkę w kilkudziesięciu różnych kolorach skór, zamszów i materiałów. Jest to customizowane w naszym kraju, ale ma fabryczne przyzwolenie. Można też zachcieć haftowane emblematy, siakieś cuda. Katalog jest nawet do tego. Tylko pozostaje ten feler, że w ogóle trudno kupić jest Subaru w salonie, gdyż oni ich tam nie mają i nie wiedzą kiedy mieć będą. Jest tylko to co jest – resztki z 2013 (tak z 2_0_trzynaście). Przebrane w pień.

    3. Tak, tu decydująca jest szerokośc auta. W Partnerze/Berlingu van jest 2,5 miejsca z przodu, ale 3 chudych facetów robi już tłok i niewygodność. Auto nie jest szczególnie wąskie.

    4. A lewarek od biegów manualnych jest w w/w wysoko na konsoli, czyli pod ręką. Po podłodze hasa pies raczej duży i biegów nie zmienia. A w automacie w ogóle nie ma lewarka – po co? I konsola wtedy zawiera tylko przełączniki szyb z pkt. 1 i blokowania drzwi. Przełącznik biegów wygląda ja programator od pralki Frani, a manualnie też można – łopatkami! Tak, w ciężarówce biegi łopatkami:-)

    5. Z tymi lusterkami i słupkami to jest nie tak hop. Postaw sobie małe lustereczko na błotniku i zobacz ile widać. I co? aa, spadło, nie było na czym postawić? No tak, bo to dotyczy tylko sedanów i pochodnych. W kompakcie/minivanie nie ma żadnych błotników i od razu pod szybą są lampy, a krawędzi maski nie widać. Słupki to sztywność kabiny pasażerskiej i bezpieczeństwo dachowania. Piesi muszą uważać. I motocykliści!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *